Pierwszy dzień wiosny:

rejestracja Rejestracja
logowanie Zaloguj się
połącz z fb Połącz z Fb

Opowieść o drucieńcu wodnym (Gordius cf. aquaticus).

data: 17.06.2012     dodał: Mateusz Sowinski

W wodzie czają się najróżniejsze stworzenia, których wygląd i styl życia, potrafią zrobić wrażenie na nie jednym z nas. Osobiście miałem okazje spotkać wiele takich organizmów, od drobnych skorupiaków, po owady, kończąc zaś na rybach czy płazach. Ostatnio jednak, trafiło mi się coś zupełnie innego. To spotkanie sprawiło, że mogę podzielić się z wami nie tylko emocjom, które podczas niego mi towarzyszyła, ale przede wszystkim niesamowitym życiem, które prowadzi bohater tego artykułu. Dobra, tyle wstępu wystarczy, czas przejść do tego, co najważniejsze, czyli do konkretów :D



Natura potrafi zaskakiwać człowieka. Ten myśli, że pewne rzeczy, mogą wydarzyć się jedynie w filmach. Niekiedy jednak, okazuje się, że przyroda już od dawna pisze scenariusze, w których możliwe są, nawet najbardziej przerażające występki. Weźmy chociażby kontrolę nad umysłami. Brzmi jak pomysł jakiegoś szalonego naukowca, jednak taka perspektywa jest jak najbardziej rzeczywista, a do jej realizacji, nie jest wcale potrzebny tęgi, przestępczy umysł, lecz malutki... robaczek ;) Chociaż z tym malutkim, to trochę się jednak zagalopowałem. Nasz drucieniec, potrafi bowiem rozrosnąć się nawet do 80 cm! Oczywiście, to są maksymalne wymiary, przeważnie, spotyka się bowiem osobniki mające od 10 do 30 cm, ale nawet i one, są imponujące, przynajmniej jak na rodzime bezkręgowce. Jak to jednak możliwe, że tak wielkie „robale,” umykają ludzkiej uwadze? Otóż, szkopuł tkwi w tym, że szerokość przeciętnego drucieńca, wynosi od 1 do 3 milimetrów! Są więc niewiele grubsze niż koński włos. Tym zwierzętom, jest to jednak jak najbardziej na rękę. Cienkie, lecz długie ciało, to jedne z tych cech, które umożliwiają sprawne pasożytowanie w ciałach żywicieli. Są oczywiście jeszcze inne cechy, ale o tym za chwilę. Najpierw poznajmy bliżej naszego bohatera. Drucieńce, należą do gromady Gordioida, która z kolei zalicza się do typu nitnikowców (Nematomorha), wcześniej zaliczanych do obleńców, obecnie jednak tworzą odrębny typ. Nie należą także do nicieni (Nematoda), za które można je omyłkowo wziąć. Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz je spotkałem, pomyślałem, że to właśnie są nicienie. Dopiero zgłębienie się w książki i internet sprawiły, że udało mi się dojść, kim tak naprawdę są. Trzeba przy tej okazji powiedzieć, że nitnikowce, stanowią grupę siostrzaną (czyli grupę organizmów powstałych w jednej linii ewolucyjnej, tuż po jej rozczepieniu), więc nie ma co się dziwić, że są do siebie tak bardzo podobne. No ale dobrze, skończmy z systematyką, wszak są znacznie ciekawsze rzeczy, np. ich anatomia. Tak wiem, wkuwanie budowy tych wszystkich dżdżownic, stułbiopławów czy wspomnianych wcześniej nicieni, nigdy nie kojarzy się dobrze, zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie szkolne czasy. Warto jednak przypomnieć sobie to i owo, gdyż może to być bardzo ciekawe. W przypadku nitnikowców, nie jest wcale trudno mówić o poszczególnych elementach ciała, gdyż w zasadzie, są to same... braki. To stworzenie nie ma układu oddechowego, krwionośnego ani narządów wydalniczych. Jak więc może funkcjonować stworzenie, które nie oddycha, jest bez serca, a na dodatek nie... wydala? Cóż, ważne, że ma czym jeść. Wprawdzie układ pokarmowy, jest w pewnym stopniu zredukowany, ale grunt że jest. Wszak co to by było za pasożytowanie, bez możliwości odżywiania się fragmentami organizmu żywiciela? Dla porządku, dodam jeszcze, że nitnikowce posiadają narządy zmysłu w postaci brodawek czuciowych, rozrzuconych po całym ich ciele. Systematyka i anatomia za nami, to teraz czas dowiedzieć się czegoś o ich trybie życia. Przez dłuższy czas, wiele aspektów, które go dotyczyło, było owiane tajemnicą. Wiadome było, że larwy tych zwierząt, prowadzą pasożytniczy tryb życia. Na całe szczęście ludzie i ogólnie kręgowce stałocieplne, nie muszą się ich obawiać. W kręgu ich zainteresowań leżą wyłącznie głównie inne bezkręgowce, rzadziej ryby czy płazy. Nas najbardziej interesują te nitnikowce, które pasożytują w ciałach owadów, szczególnie prostoskrzydłych. Na przykładzie Spinochordodes tellini, opisano bowiem jak wygląda proces zarażenia i rozwoju w ciele żywiciela (U innych gatunków, proces ten, najczęściej wygląda podobnie). Otóż, po złożeniu wielu tysięcy jaj (połączonych wstęgowatą, białawą masą, przez co całość wygląda jak żabi skrzek), przez samicę, wylęgają się drobne larwy z ryjkowatym stożkiem gębowym, uzbrojonym w 3 sztyletowate wyrostki oraz oskórkowe kolce. Tak wyposażone larwy, mogą ruszać na łowy. Podobnie jak dorosłe osobniki, żyją w wodzie i w niej tez czają się na żywicieli. Kiedy jakiś pasikonik poczuje pragnienie i zechce się napić z miejsca zasiedlonego przez nitnikowce, jest bardzo prawdopodobne, że zostanie zaatakowany. Kiedy larwa wwierci się w ciało owada, rozpoczyna pasożytować, poprzez zjadanie tych części ciała owada, bez których jest wstanie normalnie funkcjonować. Jest to ważne, by nitnikowce, zrealizowały swój perfidny plan w stu procentach. Po pewnym czasie, pasożyt staje się tak duży, że dosłownie wypełnia żywiciela w całości. Te stworzenia są jednak bardzo elastyczne i potrafią się zwijać tak, by zajmować swym ciałem jak najmniejszą powierzchnię. Gdy nitnikowce dorastają, stają przed swego rodzaju wyzwaniem. Bezkręgowce te, żyją bowiem w wodzie, pasikoniki zaś, to owady lądowe. Muszą więc „skłonić” go, by zbliżył się do pierwszego, lepszego zbiornika wodnego. Tutaj właśnie dochodzimy do kontroli umysłów. Pasożyt, wstrzykuje bowiem białka, do mózgu żywiciela, uszkadzając w ten sposób jego centralny układ nerwowy. Dzięki temu, są wstanie „pokierować” tokiem”myślenia” owada tak, by zaczął szukać wody. Jej znalezienie to jednak nie wszystko. Nitnikowcom nie wystarczy bowiem, by pasikonik zbliżył się do jej brzegu. One muszą nim pokierować jeszcze tak, by wykonał skok, wprost do wody, czyli innymi słowy, by popełnił samobójstwo. Dopiero gdy tak się stanie, pasożyty wywiercają się z odwłoka pasikonika i dostają się do wody, w której rozpoczynają żywot dorosłych organizmów. Życie to, jest na szczęście pozbawione wątków pasożytniczych, gdyż do życia dorosłym, wystarczą zapasy, zgromadzone podczas bycia larwą, a więc nie muszą pobierać pokarmu z zewnątrz. Jedyne, co je w tym czasie interesuje, to gody. Samiec, musi w tym czasie zapłodnić samicę. W tym celu, oba osobniki splatają się ze sobą, przez co powstaje swego rodzaju kłębowisko. Komuś skojarzyło się to z mitycznym „węzłem gordyjskim,” gdyż postanowił, że łacińska nazwa rodzajowa Gordius, będzie się odnosiła właśnie do owego węzła.

Tak mniej więcej wygląda całość z życia tych wspaniałych stworzeń. Na koniec, podzielę się z wami jeszcze moimi wrażeniami, które towarzyszyło temu niezwykłemu spotkaniu. Miało to miejsce tylko raz. Dokładnie rzecz biorąc: 16 czerwca, 2012 r. Kiedy ruszyłem w okolice Jeziora Ukiel – znanego wszystkim Olsztyniakom jako "Krzywe" – natknąłem się na strumyk, przepływający w tuż nieopodal czarnego szlaku. W miejscu, gdzie przebiegała przez niego piaszczysta droga, strumyk utworzył coś jakby kałużę i jak się okazało, tętniącą życiem. Były larwy chruścików, larwy widelnic, no i oczywiście Drucieńce. W pierwszej chwili w ogóle nie podejrzewałem ich o bycie żywymi stworzeniami. Na pierwszy rzut oka, na długo leżące, cieniutkie łodygi roślin. Coś mnie jednak tknęło, by przypatrzyć im się bliżej. To był słuszny ruch, zauważyłem bowiem, że owe „łodygi” poruszają się! :D Początkowo myślałem, że to ruch wody powoduje ruch, jednak gdy tak dłużej się w nie wpatrywałem, prędko się przekonałem, że poruszają się nie zależnie od wody. By mieć całkowitą pewność, chwyciłem lecący niedaleko patyczek,wsunąłem pod jedno z nich i uniosłem go nad wodę. Drucieniec wił się na nim, chcąc prędko wrócić do wody (co też mu się udało, gdyż skubańcowi udało się zsunąć z patyczka i wpaść wprost do wody ;)), rozwiewając w ten sposób, wszystkie moje wątpliwości. Nie mogąc się od nich oderwać,spędziłem spory kawałek czasu, fotografując je i filmując. Mogłem obserwować, jak nieporadnie próbują pełzać, mimo że woda cały czas płynęła. Pośród tej... koloni (że tak to określę ;)), funkcjonowały osobniki różnych gabarytów. Większość miała około 10-15 cm, ale były też takie, które osiągały zaledwie 2 cm. Miałem też okazje widzieć kłębiące się, kopulujące ze sobą osobniki. Mimo że nie była to obserwacja jakichś rzadkich stworzeń (wszak są to pospolite bezkręgowce, które można spotkać w całej Polsce, w wielu zbiornikach wodnych, niezależnie od ich typu), to jednak dostarczyła mi ona bardzo ciekawych przeżyć, których prędko nie zapomnę :) Myślę więc, że warto zwracać uwagę, nie tylko na duże zwierzęta, lecz także na te mniejsze, z pozoru nieefektownie wyglądające, ale jakże interesujących i to od wieloma względami ;)

 

Zdjęcie i tekst: Mateusz Sowiński.




Galeria


Aby komentować, musisz być zalogowany
Treść: *

avatar usera Ame Dzięciołek Agaru2012-06-20 15:39

A mi się nasunęła myśl, czy aby jednak robaczki nie zaatakowały naszych polityków.... takie mało przyrodnicze skojarzenie...
Mateusz jak zwykle wciągnął mnie bez reszty w swoją opowieść.


avatar usera Ewa Wilusz2012-06-19 11:48

Ciekawie napisany artykuł. Szczerze mówiąc, pomimo, że jest to pospolity gatunek, dla mnie jest czymś zupełnie nowym :D Taki pospolity Drucieniec, taki zauważany.


avatar usera Barbara Kudławiec2012-06-18 02:29

Bardzo ciekawa opowieść! :-) I wcale nie zwykłe stworzenie z tego drucieńca :-)


avatar usera magda rżana2012-06-17 20:51

przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.....poproszę o więcej!


avatar usera Przemek Kumorek2012-06-17 19:37

Jestem pod wrażeniem, wielkie dzięki!!!


Wasze wiadomości - Najnowsze
Ogólnopolski konkurs Eko Odkrywcy już po raz piaty!  
Wystartowała kolejna edycja konkursu Eko Odkrywcy, który zachęca nauczycieli oraz ich podopiecznych do aktywnego dbania o środowisko. W tym roku na zwycięzców czekają nagrody w postaci dofinansowania projektów ekologicznych 4x po 5000zł oraz 15000zł z przeznaczeniem na Wyprawę Badawczą lub wyposażenie Zielonej Klasy. Motywem przewodnim tegorocznego konkursu jest doświadczanie ekologii ,,na okrągło”, przez 365 dni w roku, dzielenie się wiedzą, poszerzanie swoich horyzontów i eksperymentowanie na całego!  
Czytaj więcej»
Zoo Design Conference we Wrocławiu: o dobrej architekturze w ogrodach zoologicznych
Na cztery dni Wrocław stał się centrum świata ogrodów zoologicznych, międzynarodowe autorytety spotkały się tu w ramach Zoo Design Conference. To największe na świecie wydarzenie poświęcone architekturze ogrodów zoologicznych i akwariów. Konferencja jest kluczowa dla realizacji głównej misji ogrodów zoologicznych: zapewnienia przetrwania zagrożonych gatunków zwierząt i edukacji ekologicznej.  
Czytaj więcej»

»Znamy zwycięzców konkursu Eko Odkrywcy 4»Można już głosować na Eko Odkrywców»Więcej czasu dla Eko Odkrywców
Wasze wiadomości - Najpopularniejsze
Polska przyroda w rozdzielczości full HD
Ogromny postęp w dziedzinie elektroniki spowodował, że lustrzanką cyfrową możemy filmować. Dziś każdy niemal posiadacz nowszego korpusu foto, ma w ręku narzędzie pozwalające nakręcić materiał na film przyrodniczy o jakości technicznej nadającej się do zaprezentowania go w TV wysokiej rozdzielczości (tzw. Full HD).
Czytaj więcej»
Spotkanie z pustułkami.
Będąc w pracy, idąc korytarzem, usłyszałam za oknem przenikliwe nawoływania. Natychmiast skojarzyłam, że musi to być drapieżny ptak. Zaczęłam się pilnie rozglądać...
Czytaj więcej»

»Puławska (nie)pustynia»Magurskie potoki»Bliskie spotkanie.
Napisz artykuł

Napisz swój atrtykuł, dodaj zdjęcia i opublikuj na naszej stronie. Zachęcamy Cię do współtworzenia z nami wortalu polskaprzyroda.pl

Dodaj swój artykuł